-Pistolet na wodę.
-Tak. Wiele szkód nie zrobi, a przestraszą się wszyscy bo wygląda na prawdziwy. Do zobaczenia dzieciaki. - Powiedział i odszedł.
-Ej Dalia!
-Co?
-To była niezła akcja.
-Sama skumałaś co zrobiłam. i odwróciłaś jego uwagę.
-To się nazywa być zgranym. - Zaśmiała się.
-No. Najważniejsza jest współpraca. Ale też dobrze sytuacje wykorzystał Alek. - Odwróciłam się w jego stronę. Spojrzał zdezorientowany na mnie. - Wszyscy skupili swoją uwagę na mnie i Tamarze, a ty wykorzystałeś uśpioną czujność kolesia i uwolniłeś Ricky'ego i sam z niego zrobiłeś zakładnika i przy okazji swoją tarczę. - Chłopak uśmiechnął się do mnie. Nagle na sali zrobił się hałas wszyscy zaczęli uderzać swoimi metalowymi kubkami o blat, a do stołówki na piętrze do barierki podszedł mężczyzna z wieloma kolczykami na twarzy i tatuażami na rękach.
-Nowicjusze wstać. Wybraliście frakcje wojowników których zadaniem jest obrona miasta i jego mieszkańców. Wierzymy w męstwo i odwagę z pomocą których możemy stanąć w obronie innych. Uszanujcie to. Przynieście nam zaszczyt. - Powiedział i opuścił stołówkę.
Wszyscy obecni zaczęli wstawać i klaskać i wiwatować. Podnieśli nas do góry i przekazywali nas z rąk do rąk. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać i ogółem było miło i wesoło. Po chwili zaczęli nas podrzucać w górę krzycząc "Za nowicjuszy! Hip hip! Hura!" Po jakimś czasie sama nie wiem jak długim odstawiono nas na ziemie i mogliśmy w spokoju dokończyć już zimny obiad, ale nikomu to nie przeszkadzało. Na stołówce znów zapanował gwar od rozmów i brzdęki sztućców uderzanych o metalowe talerze. Po jakimś czasie podszedł do nas Ricky z Oliv.
-Dziewczyny udadzą się z Oliv, chłopacy ze mną. - Powiedział i oboje ruszyli do wyjścia a my za nimi. Ricky skręcił w prawo a za nim poszli chłopaki a my za Oliv szliśmy prosto. Weszliśmy do jednego z pomieszczeń, które okazało się być wielką składownią ciuchów. Co samo przez się mówiło gdyż na drzwiach była tabliczka "Składownia dziewczyn" Każdej dziewczynie dała torbę, dwie czarne i dwie czerwone koszulki na ramiączka, dwie czarne i dwie czerwone z krótkim rękawem, dwie czarne i dwie czerwone z długim rękawem, dwie czarne bluzy bez kaptura wciągane z czerwonymi paskami na rękawach, dwie czarne bluzy bez kaptura na zamek z czerwonymi paskami na rękawach, dwie czarne skórzane kurtki, cztery pary czarnych długich spodni, dwie pary czarnych dresów, dwie pary czarnych krótkich spodenek, dwie pary skórzanych rękawiczek do nadgarstków, dwie pary do łokci, dwie pary bez palców do nadgarstków i dwie pary bez palców do łokci. Nie wiem po co nam aż tyle, ale nie pytałam. Żadna z nas nie zadawała pytań. Każda miała sobie wybrać po kilka par bielizny w swoim rozmiarze i dwie pary butów. Następnie wyszłyśmy z tego pomieszczenia i poszłyśmy dalej prosto korytarzem a następnie skręciłyśmy w lewo. Weszłyśmy do pomieszczenia gospodarczego, każda dostała dwa ręczniki, żel pod prysznic, szampon, szczoteczkę i pastę do zębów, szczotkę do włosów i suszarkę.
-Macie wszystko co potrzebne, poczekajcie tu na drugą grupę Ricky oprowadzi was po całej naszej frakcji. - Powiedziała i odeszła. Po chwili przyszli chłopacy, Ricky wręczył im przybory toaletowe i oprowadził nas po frakcji. Chodziliśmy dobrych parę godzin.
-Teraz się przebieżcie, wasze stare ciuchy trzeba spalić i udamy się na kolację. Jutro przed śniadaniem trening obudzę was spokojnie. A teraz przebrać się już. Będę tu czekał. - Powiedział i oparł się o ścianę, a my wszyscy weszliśmy do naszej sypialni. Szybko przebrałam się w koszulkę z krótkim i bluzę na zamek, którą zapięłam tylko do połowy i długie spodnie. Wyszliśmy z sypialni i Ricky zaprowadził nas do dużego kontenera, wrzucił tam zapaloną pochodnie i kazał wrzucić nam tam swoje stare ubrania, które nie będą nam już nigdy potrzebne. Tak więc każdy po kolei podchodził do kontenera i wrzucał swoje stare ciuchy w ogień.
-----&&&-----
Jest kolejny rozdział, jak się podoba?
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz