Nazywam się Dalia Porter pochodzę z Prawości, ale nie czuję się dobrze w tej frakcji. Od najmłodszych lat pragnę móc stąd uciec. Wyjechać i zerwać kontakt z tą frakcją. Tak jak zrobił to mój brat trzy lata temu i siostra dwa lata temu. Dzisiaj przejdę test który ma mi pomóc w wyborze frakcji na jutrzejszej Ceremonii Wyboru. Mój brat John wybrał Erudycje zawsze był mądry, siostra Kaela wybrała Serdeczność, nigdy nie lubiła mówić ludziom prawdy, wolała być życzliwa. Jaka jestem ja? Sama nie wiem. Wiem że na pewno nie pasuje do Prawości, nie lubię mówić prawdy. Po dzisiejszym teście będę musiała się mocno zastanowić gdzie pójść. Ciekawe jak sądzi mój brat bliźniak Peter? Czy jesteśmy na prawdę tacy podobni jak wszyscy mówią? To okaże się już wkrótce.
-Gotowa siostra?
-Gotowa.
-To idziemy. - Powiedział Peter i oboje weszliśmy do budynku. Wjechaliśmy windą na czwarte piętro i ustawiliśmy się wraz ze wszystkimi innymi szesnastolatkami w kolejce. Jest tu dziesięć sal. Wchodzi się pojedynczo, a tam jest przeprowadzany test. Jakiego typu to jest test nie wiemy, więc nie wiemy jak się na niego przygotować. Starsi którzy kiedyś przechodzili ten sam test przed wyborem swojej przyszłości nie wspominają o teście. Nie wolno o nim rozmawiać. Jedyne co można ujawnić to co wyszło nam na teście. Ale jak wyglądał test nie wolno tego ujawniać. W końcu przyszła moja kolej. Chłopak z Serdeczności wyszedł z sali z miną nie wyrażającą zachwytu, weszłam do sali i zamknęłam za sobą drzwi.
-Witaj. - Przywitał mnie Nieustraszony. Na oko wygląda trochę ponad dwadzieścia lat.
-Cześć. - Posłał mi uśmiech.
-Usiądź tu wygodnie i oprzyj się. - Zrobiłam jak kazał. - Wypij to. - Podał mi kieliszek z błękitnym płynem.
-Co to jest?
-Serum, pomoże nam sprawdzić do jakiej frakcji pasujesz. A teraz pij i odpręż się. - Wypiłam na raz i odstawiłam kieliszek na stoliczek obok fotela na którym siedziałam. Mężczyzna usiadł na swoim krześle i wpatrywał w monitor. Zamknęłam oczy.
Gdy je otworzyłam sala była pusta.
-Halo? - Wstałam z fotela, gdy się odwróciłam fotela już nie było. Odwróciłam się ponownie przede mną znajdował się stolik, a na nim trzy talerze. Na jednym kawał krwistego mięsa, na drugim nóż, na trzecim lina.
-Wybieraj! - Usłyszałam męski głos. - Nim będzie za późno.
-Za późno na co? - Spytałam wciąż wpatrując się w to co stoi przede mną.
-Wybieraj!
-Mogę wybrać więcej niż jedno?
-Wybieraj! - Głos stał się bardziej donośny. Chwyciłam linę i nóż w ostatnim momencie po chwili stół zniknął. Nóż wetknęłam za pasek swoich spodni, a linę trzymałam w ręce.
-Co teraz?
Po chwili do pokoju weszła dziewczynka.
-Cześć. - Powiedziałam po chwili.
-Cześć. - Powiedziała i uśmiechnęła się złośliwie. - Twój czas się kończy.
-Co?
-Słyszałaś! - Krzyknęła i rzuciła się na mnie z nożem. Kopnęłam ją w rękę przez co nóż wyleciał jej z dłoni. Zawiązałam ciasno linę w okół jej nadgarstków a następnie oplątałam ją liną zawiązując ją na supeł za jej plecami.
-Puść mnie! Rozwiąż mnie! Jestem niewinna!
-Nie mnie o tym decydować. - Powiedziałam spokojnie i odsunęłam się od niej.
Po chwili usłyszałam wściekłe warczenie psa. Z mojej prawej strony stał pies, a ślina ciekła mu z pyska. Zaczął biec w stronę związanej dziewczyny.
-Pomóż mi! Błagam!
-Chciałaś mnie zabić a teraz prosisz o pomoc? - Powiedziałam i wyciągnęłam nóż zza paska. Stanęłam przed dziewczyną, wprost na mnie biegł wściekły pies. Wyciągnęłam ręce przed siebie mocno ściskając w obu rękach nóż. Pies skoczył, nadział się na nóż, a jego trup opadł na mnie. Byłam we krwi. Zepchnęłam martwego zwierza z siebie i wstałam na nogi.
Po chwili obraz się zamazał, a ja się przebudziłam, leżałam na fotelu, obok mnie na stołku siedział ten sam mężczyzna co na początku, a moje ubrania były czyste.
-I jaki mam wynik?
-Na pewno nie tego się spodziewałaś.
-Co to znaczy?
-Twój wynik nie jest jednoznaczny. Wyszło ci że pasujesz do Erudycji, Serdeczności i Nieustraszoności. Wybierzesz to co będziesz uważała za słuszne ale musisz być ostrożna. Jesteś Niezgodna. Nikt nie może się dowiedzieć. A teraz idź do domu, gdyby ktoś pytał poczułaś się źle podczas testu. Tylko jeszcze jedna sprawa. Jaką z tych trzech frakcji wpisać ci w wyniku?
-Nieustraszoność.
-Co?
-I tak to wybiorę. Zawsze mnie do was ciągnęło. Jesteście tacy inni, wyjątkowi. Niczego się nie boicie i jesteście zadziwiający. To co wyprawiacie ... - Zaśmiałam się lekko. - Do zobaczenia. - Powiedziałam i zeszłam z fotela i wyszłam z sali. Gdy tylko otworzyłam drzwi w moją stronę szedł Erudyta. Skręciłam w lewo kierując się do bocznego wyjścia. Wróciłam do domu.
-I jak skarbie?
-Dobrze mamo, tylko trochę źle się poczułam po serum i odesłali mnie do domu żebym czasem nie zasłabła.
-Ojeny ...
-Ale już mi trochę lepiej. Niema się czym martwić.
-A jaki masz wynik testu?
Nie zdążyłam odpowiedzieć gdyż do domu wszedł Peter.
-Cześć mamo. - Uśmiechnął się do niej.
-Cześć kochanie. Jak poszło?
-Świetnie.
-A wynik testu?
-Wyszła mi Serdeczność. - Z ust matki dało się słyszeć
Oh. - A ty siostra? - Spytał wesoło.
-Nieustraszoność.
-Wiedziałem. Pasujesz tam. Od zawsze wspominałaś o nich i przypominasz Nieustraszoną. - Uśmiechnęłam się szczęśliwa.
-Cieszę się dzieci że wynik wyszedł wam taki jakiego oczekiwaliście. - Powiedziała, ale w jej głosie dało się słyszeć ból.
-A gdzie tata? - Spytał Peter.
-Musiał zostać w pracy dłużej. Ale niedługo powinien wrócić. Idźcie się połóżcie. Jutro wasz wielki dzień.
Zaczęliśmy z bratem wchodzić na górę, a mama wróciła do salonu. Usłyszeliśmy jak zanosi się płaczem.
-Mamo czemu płaczesz? - Spytała Fibi.
-No właśnie mamuś czemu płaczesz? - Spytał Circo.
-Chodzi o Dalie i Petera prawda? Myślisz że opuszczą naszą frakcje?
-To jest pewne kochanie. Oboje tu nie pasowali. A ich miny kiedy powiedzieli swój wynik testu ...
OH! - Załkała mama.
-Nie martw się mamo, ja cię nie opuszczę.
-I ja też nie.
Spojrzeliśmy z Peterem po sobie i uśmiechnęliśmy smutno. Weszliśmy do swoich pokoi.
Następnego dnia rano ubrałam granatowe spodnie, białą koszulę, granatową marynarkę, czarny krawat, oraz czarne trampki. Nigdy nie lubiłam tych eleganckich butów, ani eleganckich sukienek i spódniczek. Stawiam na wygodę. A wolę ubrać się wygodnie, bo nie wiadomo co będę musiała zrobić, nikt nie zna przez co przechodzą nieustraszeni na początku. Zeszłam na dół i w szóstkę zjedliśmy śniadanie, następnie opuściliśmy dom. Pojechaliśmy do tego samego budynku w którym byliśmy wczoraj, tyle że tym razem weszliśmy do jedynego pomieszczenia na parterze. Zajęliśmy miejsce w wyznaczonym miejscu dla naszej frakcji. Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca na środek wyszedł Erudyta Frank Zacherden.
-Witajcie na Ceremonii Wyboru. System frakcji to organizm zbudowany z komórek, z was. Może zdrowo funkcjonować tylko wtedy gdy każdy z was zajmie prawowite miejsce. Przyszłość należy do tych którzy znają swoje miejsce. Dzisiaj kolejni szesnastolatkowie stają przed wyborem frakcji. To jest wybór na całe życie. Należy go mądrze przemyśleć. Pamiętajcie o tym. Za chwilę staniecie tutaj przed pięcioma czarami i będziecie musieli wybrać. Czy chcecie być Altruistami gdzie najważniejszymi cechami są bezinteresowność, chęć pomocy innym, skromność i odrzucanie próżności. A może Erudycja gdzie ceni się inteligencje, bystrość, mądrość i chęć do prac naukowych. Czy może Nieustraszoność gdzie przede wszystkim stawia się na odwagę, zaradność, zręczność, a także bystrość i mądrze przemyślane decyzje strategiczne i chęć obrony kraju i ludzi. A może jednak Prawość gdzie zwraca się uwagę na sprawiedliwość, szczerość i uczciwość. A może jednak Serdeczność gdzie wszyscy są życzliwi i uśmiechnięci żyjący w zgodzie i pokoju. Pamiętać jednak należy że ten kto postanawia zmienić frakcje musi zapomnieć o rodzinie i przyjaciołach. Frakcja ponad pokrewieństwo. O tym należy pamiętać i przestrzegać tego inaczej zapanuje chaos. Gdy stąd wyjdziecie nie będziecie już jednostkami zależnymi, lecz pełnoprawnymi członkami społeczeństwa Więc czas zacząć Ceremonię. Poproszę o listę. Zack Elwood. - Chłopak z Erudycji wstał i podszedł do stołu z pięcioma czarami. Pierwsza z wygrawerowanym symbolem oka oznacza Erudycje, a w niej jest woda. Druga czara na której jest wygrawerowane drzewo oznacza Serdeczność, a w niej znajduje się ziemia. Trzecia ma wygrawerowaną wagę oznacza Prawość, a w niej szkło. Czwarta ma wygrawerowane dwie dłonie złączone w uścisku oznaczające Altruizm, a w niej kamienie. Ostatnia piąta czara ma wygrawerowany płomień, a w niej rozgrzane węgle. Przed czarami jest ustawiony stos chusteczek, plastrów i nóż. Erudyta naciął sobie dłoń i wystawił rękę nad jedną z czar kropla jego krwi kapnęła na kamienie.
-Altruizm, - Powiedział Frank. Chłopak wytarł nóż w chusteczkę odłożył go na miejsce, wziął jeden plaster i poszedł w stronę Altruistów. Mało kto do nich dołącza. Frank wyczytywał kolejne trzy nazwiska. I w końcu padło moje.
-Dalia Porter! - Wstałam uścisnęłam braci, siostrę i rodziców.
-Kocham was. - Powiedziałam i podeszłam na środek. Stanęłam przed czarami i chwyciłam nóż w dłoń. Nacięłam sobie rękę i uniosłam ją nad rozżarzonymi węglami kropla mojej krwi skapnęła na nie.
-Nieustraszoność. - Powiedział Frank, a od strony gdzie oni siedzą usłyszałam wrzaski zachwytu i radości. Wytarłam nóż w chusteczkę i odłożyłam go na miejsce, wzięłam plaster i podeszłam do nich i usiadłam w pierwszym rzędzie gdzie miejsca ustąpił mi pewien chłopak mówiąc.
-Gratulacje. Dokonałaś dobrego wyboru. - Uśmiechnął się, a ja odpowiedziałam mu tym samym. Klepnął mnie przyjaźnie w ramie i odszedł do tyłu.
Peter właśnie brał do ręki nóż, naciął sobie dłoń i jego kropla krwi kapnęła na ziemie w czarze Serdeczności. Serdeczni zaczęli się cieszyć, Peter wytarł nóż, odłożył go, wziął plaster i odszedł do swojej nowej frakcji. Spojrzałam w stronę Prawości, tam gdzie siedzieliśmy, Mama, tata, brat i siostra płakali.
-----&&&-----
Jak się podoba rozdział?
Czekam na waszą opinię.
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz.
:D